Czy wszystko musi być fair?

sędzia
oczekiwania

Studnia, rzecz bardzo potrzebna. Bez wody nie ma życia. Ale może być też śmiertelną pułapką. Wyobraź sobie, jak to jest, znaleźć się na dnie studni. Takiej bardzo, bardzo wysokiej. Gdzie ledwo możesz dostrzec dobiegające z góry światło. Praktycznie nie słychać żadnych odgłosów, tylko bicie twojego serca, oddech i natłok myśli w głowie. Woda prawie wyschła, a Ty stoisz po kolana w błotnistej mazi. Próbujesz się wydostać, wspiąć po betonowych kręgach, ale są zbyt śliskie i ciągle osuwasz się na dół. Prawdziwe więzienie.

Ale jak to się stało, że się tu znalazłeś? Ta studnia symbolizuje miejsce, w którym lądujesz, kiedy tworzysz oczekiwania i wyobrażenia tego, jak być powinno. I natychmiast wyjaśniam, że oczywiście należy mieć marzenia, tworzyć strategie i plany oraz dążyć do ich realizacji. Mówię tu o sytuacjach, kiedy tworzysz oczekiwanie tego, jak według ciebie powinien funkcjonować świat, jak powinni zachowywać się ludzie i co jest fair a co nie. Tworzysz pewnego rodzaju formę, szablon, matrycę, w które próbujesz na siłę upchnąć męża, dziecko, znajomego lub nieznajomego, konkretną życiową sytuację. I bum, bach, spada i otacza cię betonowy krąg. Kolejne oczekiwanie i kolejny krąg. I tak dalej i tak dalej. W końcu powstanie głęboka studnia, a ty jesteś uwięziony w środku. Stałeś się więźniem swoich oczekiwań. Jakie są tego następstwa?

Po pierwsze, jesteś straszliwie zmęczony upychaniem wszystkich i wszystkiego w szablony. To wymaga wielkiego wysiłku, czasem jest najzwyczajniej niewykonalne. Po drugie, narasta w tobie złość i frustracja. Bo ludzie i zdarzenia nie pasują. Ale czy to wina męża, dziecka, znajomego lub nieznajomego, życiowej sytuacji? Jednak złościsz się i obwiniasz drugą stronę. Teraz czas na gniew i poczucie niesprawiedliwości dziejowej. Bo przecież ty się umordowałeś, a oni wszyscy przeciw tobie. Wkręcasz sobie fazy (kolokwialnie ujmując), tworzysz scenariusze, zaczynasz żyć życiem alternatywnym, przepełnionym goryczą i urazą. Prawdziwe życie biegnie obok, ale ty tego nie zauważasz, bo ze studni niczego nie widać. Ponure miejsce. Jak zatem się wydostać?

Zacznij od tego, by zaprzestać tworzyć nowe matryce, nowe oczekiwania, nowe betonowe kręgi. Nie pogłębiaj studni. Dalej, poszukaj pozytywów, skup się na tym co dobre. Moc negatywizmu jest ogromna, jednak życie nie jest wyłącznie białe lub czarne. Zamiast krytykować, postaraj się doceniać. Kolejnym krokiem jest wybaczenie. Odpuść co było i przestań obwiniać innych za swoje niepowodzenia i porażki. Weź odpowiedzialność za siebie. I w końcu, zaakceptuj fakt, że nie masz kontroli nad całym światem. Skup się na swoim kręgu wpływów. Pokochaj ludzi i świat, takimi, jakimi są. Te cztery proste kroki sprawią, że studnia rozpadnie się, a ty będziesz wolny.

Z tą myślą chcę cię zostawić na weekend. A w przyszłym tygodniu opiszę bardziej szczegółowo każdy z kolejnych kroków. Do zobaczenia w Diamentach.

Czytaj więcej
Jak zmienić niską samoocenę. Część 5. Celebruj sukcesy.
X
X
X
X
X
X